W związku z pojawiającymi się komentarzami oraz interpretacjami mojej interwencji chciałabym jasno podkreślić:
Taka narracja jest po prostu nieprawdziwa.
Do mnie, jako radnej, zgłosili się mieszkańcy centrum Legnicy
, przekazując obszerną dokumentację 
– są to dokumenty, nagrania
, zdjęcia
oraz opisy zdarzeń, które budziły ich realny niepokój.
Brak reakcji byłby zaprzeczeniem roli, jaką pełnię.
Szkoda jedynie, że autor artykułu nie uznał za stosowne skontaktować się ze mną przed jego publikacją, aby poznać fakty i kontekst sprawy 
.
Rzetelność dziennikarska zwykle na tym polega.
Choć muszę przyznać – tym razem zdjęcie wyjątkowo ładne 
, za co dziękuję
Chcę też jasno powiedzieć wszystkim, którzy są zbulwersowani faktem mojej interwencji:
każdy mieszkaniec Legnicy, który zgłosi się do mnie z problemem, może liczyć na to, że zajmę się jego sprawą, podejmę interwencję i będę pomagać w szukaniu rozwiązania
.
Niezależnie od tego, czy sprawa dotyczy centrum miasta, osiedli czy peryferii
.
Jestem radną wszystkich mieszkańców Legnicy
– i konsekwentnie będę wykonywać swoje obowiązki, nawet jeśli nie wszystkim się to podoba.
Czytamy na Facebooku Joanny Śliwińskiej-Łokaj









