Gościmy dzisiaj naszego najmłodszego redaktora Rafała Gila. Rafał, jest dużo pytań jak powstał pomysł działań dla Legnicy i mieszkańców? - -Bartek ,takim zapalnikiem było dla nas spotkanie z Robertem Bąkiewiczem i cała otoczka poświęcona temu wydarzeniu, zwłaszcza przez radne Koalicji Obywatelskiej. Nie spodobało nam się ich stanowisko i uciszanie chętnej do debaty części legniczan. To nas utwierdziło w przekonaniu, że musimy w tym kierunku zadziałać.
Jak zostaliście odebrani przez media, młodzież i radnych?
Legnicka młodzież bardzo pozytywnie odebrała nas jako swój głos — przedstawicieli i osoby, które występują w ich imieniu. Często spotykamy się z pochwałami i podziękowaniami. Radni naszego miasta niestety nie wszyscy nas zaakceptowali, a wręcz przeciwnie — niektórzy z ramienia KO wielokrotnie nazywali nas faszystami, bojówkami i przypisywali nam różne przynależności.
Zostaliście obrażeni i zastraszeni?
Tak, niestety spotkaliśmy się z takimi sytuacjami. W dużej mierze obwiniamy za to radnych i osoby rządzące w naszym mieście. Sprawa nabrała wystarczającej powagi i wymaga dalszych kroków prawnych w tej kwestii. Nie damy się zastraszać i poniżać nikomu.
Mieliście ostatnio jakiś wywiad z lokalnymi mediami, który uważacie za atak, a nie pokojową rozmowę?
Niestety tak. Ostatnio zostałem wypytany przez jednego ze stronniczych dziennikarzy o sprawy, które ewidentnie były wcześniej wyreżyserowane określoną narracją polityczną.
Ale jak to? Przecież wywiad polega na bezstronności. W jaki sposób dorosły dziennikarz może atakować nastolatka?
Niestety, jak widać — może. Poprzez narrację opartą na kłamstwach, próby wyciągania spraw już dawno zamkniętych i nazywanie ich niezgodnie z rzeczywistością, nadawanie im własnych znaczeń, które nie mają nic wspólnego z prawdą. Zostałem wręcz poinformowany, iż fakt mojego działania na rzecz miasta i wypowiadania się głośno na wiele tematów nigdy nie odbywa się bez — uwaga, cytuję — „KONSEKWENCJI”. Przykre jest to, że tak ważne działania muszą spotykać się z konsekwencjami. Przecież walka o dobro mieszkańców nie jest niczym złym, chyba że dla kogoś jest i ktoś tego nie chce.
Ale poczekaj — ile miałeś wtedy lat? Chodzi mi o te już dawno zamknięte sprawy.
Miałem 15 lat. Zostałem pomówiony przez pewne osoby. Sprawa trafiła do sądu, który zresztą orzekł na moją korzyść, oddalając wszelkie zarzuty i nie prowadząc dalszego postępowania. Zresztą zarzuty były obrzydliwe i absurdalne — to nie mogło się skończyć inaczej niż ich oddaleniem. Mocno to przeżyłem i do dziś staram się wyprzeć ten ciężki dla mnie czas, choć jak widać — nie do końca się da.
Czyli tę sprawę można uznać za niebyłą?
Tak, jak najbardziej. Tak powinno się zrobić, a przynajmniej nie nadawać jej nowego sensu opartego na spekulacjach i dziwnych domysłach. Jest to zwykła zagrywka polityczna — taka, która nie tylko próbuje mnie zniszczyć, ale również podważyć decyzję organu uprawnionego, tylko po to, aby błędnie i świadomie mnie zdefiniować.
Czy padły pytania, na które nie chciałeś odpowiadać, a mimo to były kontynuowane?
Tak, niestety. Zwłaszcza pytania o zarzuty, które — podkreślam — zostały oddalone. Nie chciałem na nowo wchodzić w to samo bagno, wracać wspomnieniami do ciężkich, a wręcz traumatycznych chwil. Niestety temat był bardzo długo ciągnięty mimo wielu moich ostatecznych sprostowań. W pewnym momencie musiałem upomnieć dziennikarza o potencjalnych konsekwencjach prawnych, jeżeli jego działania będą błędne i mnie pomawiające.
Czy zostałeś poproszony o przedstawienie jakichś dowodów w tej sprawie?
Tak, wielokrotnie dziennikarz prosił mnie o dokument wydany przez sąd, którego — ze względu na ciężki i bolesny dla mnie charakter sprawy — nie udostępniłem. Oczywiście, jeżeli artykuł, który się ukaże, będzie mnie krzywdzący i naruszy moje dobre imię, przedstawię sprawę odpowiednim organom.
Czy poprosiłeś o autoryzację artykułu?
Oczywiście, że tak. Dziennikarz jednak wcześniej mnie uprzedził, że nie udostępni mi całego artykułu przed publikacją, a jedynie część zawierającą moje wypowiedzi. Myślę, że będzie to bardzo stronniczy materiał, który będzie miał na celu zniszczyć moją osobę w przestrzeni publicznej w sposób kłamliwy. Zobaczymy, jak będzie w rzeczywistości.
Przejdźmy do przestrzeni publicznej — udzielasz pomocy prawnej nawet osobom spoza Legnicy. Jak to skomentujesz?
Jak najbardziej. Pomagam, jak mogę — na tyle, na ile pozwala mi moja wiedza i prawo. Z chęcią wspieram każdego potrzebującego w zakresie prawnym.
Ale przecież nic z tego nie masz — jesteś tego świadomy?
Tak, to prawda. Dla mnie jednak liczy się dobro społeczeństwa i bliskość z mieszkańcami, którzy zasługują na wsparcie w trudnych chwilach.
Masz dalekosiężne plany — czy możesz uchylić rąbka tajemnicy?
Tak, to prawda. Jesteśmy młodymi ludźmi z aspiracjami, którzy chcą działać nie tylko dla mieszkańców Legnicy, ale również dla wszystkich obywateli. Więcej szczegółów na pewno podam w niedługim czasie.
Jak udało Ci się stworzyć tak zgrany zespół?
Tak, jesteśmy bardzo zgrani. To moi przyjaciele z miasta — wspólnie tworzymy głos młodego pokolenia. Łączy nas jeden cel: pomoc mieszkańcom i działanie na rzecz przyszłości kraju.
Kim jest Twoja drużyna?
Michał i Kamil — studenci, ludzie wielu zainteresowań i młodzi, którzy widzą problemy w naszym społeczeństwie. Mają świadomość, że dzieje się źle i chcą to zmienić. Uważam, że dobrze trafili, bo mam pomysł, jak to zrobić.
Czy macie realne szanse obudzić część młodych ludzi?
(Rafał zaśmiał się) — Już to robimy!
Czy wasze struktury są otwarte na nowe osoby?
Jak najbardziej. Szukamy takich ludzi — nie tylko młodych, ale również starszych, dojrzałych i gotowych do działania na rzecz wspólnego dobra.
Ciężko być młodym społecznikiem?
Bardzo. To duże wyzwanie, obciążenie, ale również odpowiedzialność. Lubię to, ale faktycznie ludzie często wyzywają i obrażają — nawet ci, których uważa się za autorytety. Odbija się to również na mojej rodzinie i bliskich. Niestety tak skonstruowany jest świat. Na szczęście wiele osób nas wspiera i kibicuje — to bardzo miłe.
Robisz to dla sławy lub pieniędzy?
Nie, absolutnie nie. Chcę wzbudzić w młodych ludziach poczucie działania i zaangażowania, coś realnie zmienić i być blisko ludzi. To my, obywatele, kształtujemy ten kraj — i to właśnie chcę pokazać. To daje mi największą satysfakcję.
Co chciałbyś przekazać młodym ludziom?
Chcę przekazać, że też kiedyś taki byłem, ale ktoś dał mi szansę działania — i teraz ja chcę dawać ją innym.
Czy uważasz, że wszystkie legnickie media są rzetelne?
Nie. Uważam, że choć wiele redakcji działa pozytywnie i otwarcie, są też takie, które tego standardu nie spełniają. Przykładem jest TUI Legnica — wystarczy wejść na ich stronę i samemu wyciągnąć wnioski. Moim zdaniem to medium jest stronnicze i bardziej zajmuje się polityką niż informowaniem mieszkańców.
Czy jesteście otwarci na debaty publiczne?
Tak, oczywiście. Już podczas naszej pierwszej konferencji mówiliśmy o gotowości do rozmów, m.in. z prezydentem Kupajem, który jednak nie podjął dialogu. Jesteśmy gotowi rozmawiać z każdym, jeśli ma to przynieść realny efekt dla miasta.
Czym jest „Front Przyszłości”?
To nazwa, pod którą działamy. „Front” oznacza obronę, a „przyszłość” — wartości takie jak tradycja, wolność, kultura i młodość. To wszystko, co kształtuje społeczeństwo. Mamy świadomość, że to my będziemy spłacać obecne zobowiązania państwa, dlatego chcemy działać już teraz.
Czy działacie tylko lokalnie?
Nie — mamy ambicje ogólnopolskie. Chcemy być głosem wszystkich obywateli, nie tylko jednego miasta.
Gdzie widzicie się za 5 lat?
We „Froncie Przyszłości” — jako realnej alternatywie dla obecnej sceny politycznej.
Czy planujecie stworzyć partię polityczną?
Tak, dokładnie. Ma to być partia dla obywateli, nie dla interesów.
Czy liczycie się z konfliktem politycznym?
Już się z nim spotykamy, mimo że dopiero zaczynamy. Nie chcemy nikogo atakować — chcemy budować mosty.
Czy planujecie zbiórkę podpisów?
Tak — w niedalekim czasie.
Wiecie, że jesteście kontrowersyjni?
Tak, mamy tego świadomość. Ale robimy swoje i na tym się skupiamy. Kontrowersje tworzą ci, którym przeszkadzamy.
Na koniec Rafał Gil dodał:
„Nie bójcie się działać. Nie jesteście sami. Dołączcie do nas i wspólnie budujmy struktury, które będą realnie zmieniać rzeczywistość!”
Kończyliśmy rozmowę bardzo zniesmaczeni poziomem dziennikarstwa. Rafał potwierdził moje przypuszczenia, że media stają się stronnicze. Nie są rzetelne w swoim przesłaniu. Młodzi ludzie pełni werwy i działania są obecnie tłamszeni i zastraszani w działaniach , zwłaszcza przez dojrzałą część tejże sceny. Młodzież ? serio? Walimy już działami w dzieci ? Walimy w młodzież ? Bądźmy w końcu dorośli, bądźmy rozsądni, bądźmy mentorami i pokierujmy młodych zamiast im kłaść kłody pod nogi. Wstydem jest atakowanie słabszego, zwłaszcza dziecka kalibrem dorosłego i doświadczonego.
Keep calm.









